poniedziałek, 30 września 2013

Kosmetyki dla mężczyzn! :)

Kochane, z okazji dzisiejszego dnia chłopaka postanowiłam wstawić post, który nie będzie dotyczył kobiecych kosmetyków, ale męskich!:) Chciałam wybrać 5 najważniejszych, ale było ciężko. Wybrałam 6, ale dodałabym do tego jeszcze jeden:P
Pasta do włosów Joanna, niezbędnik mojego chłopaka. Zdecydowania od kiedy go znam (a minęło już dobre 6 lat) używa tylko past do włosow, które nadają efekt naturalnego wystylizowania, nic się nie świeci na kilometr jak w przypadku żelu :P a do tego pięknie pachnie :)


Perfumy Carolina Herrera 212. Zarówno mój chłopak jak i ja kochamy ten zapach!  Wiele perfum Caroliny Herrery to mistrzostwo świata!
Carolina Herrera 212 men są obłędne! Jeśli ich nie znacie koniecznie musicie je powąchać! Jest to zapach niespotykany, leciutki, świeży i mega trwały! ( jak wszystkie perfumy caroliny, wersja damska jest równie piękna i jak mi się skończy na pewno kupię kolejną buteleczkę, a nigdy nie kupuję dwa razy tych samych perfum). Powiem Wam, że ten zapach jest najpiękniejszy po pół godzinie jak już delikatnie wywietrzeje. To zapach, który ma działanie terapeutyczne, nie tylko mnie odstresowuje, ale przyjemnie nastraja :) nic dodać nic ująć,  absolutna męska doskonałość!  A do tego szalenie wydajna!

Żel do twarzy VICHY normaderm o którym już mogłyście poczytać TU

Żel pod prysznic Dove MEN+CARE Clean comfort. Tak jak w przypadku perfum jest to zdecydowany ulubieniec mojego chłopaka od kiedy na niego trafił! Nie używa żadnego innego i wcale mu się nie dziwię. Zapach jest na prawdę genialny i powiem Wam, że mega długo utrzymuje się na skórze! :) Po kąpieli w łazience jeszcze nim pachnie. Jest oryginalny i nie ma typowej męskiej nuty jak większość żeli.


DERMIKA Men's space. Krem do twarzy, który znalazł się w glossy boxie. Lubię kremy dermika i w tym przypadku wydaje mi się, że firma również nie zawiodła. Krem szybko się wchłania, doskonale nawilża i do tego pięknie pachnie. Zapach męski, ale bardzo delikatny.

PAT&RUB MEN, Naturalny Balsam po goleniu. Ten produkt również znalazł się w glossy boxie i powiem Wam, że bardzo dobrze, że tam się znalazł. Jest świetny! Ma genialny skład (aloes, szałwia, olej z wiesołka, alantoina, prowitamina B5, imbir, naturalna witamina E). Ma bardzo delikatną konsystencję, łagodzi podrażnienia, delikatnie pachnie ziołami. Zapach nie do końca może wszystkim odpowiadać, mi się nie podoba, ale po nałożeniu na skórę prawie w ogóle go nie czuć.

Znacie te produkty? Czego używają Wasi mężczyźni?  Może uwielbiacie jakieś inne zapachy perfum? Chętnie je sprawdzę :) 

Buziaki!

piątek, 27 września 2013

Luksja Blueberry muffin

Nie ulega wątpliwości, że nadeszła już typowa jesień! Na dworzu wietrznie, zimno i mimo, że czasami wyjdzie słońce nie daje już ono za dużo ciepła. Moje wieczory co raz częściej wyglądają tak samo i umila mi je jedynie zapach świeczki lub tarty w kominku, rodzaj herbaty, czy też produkty do kąpieli. W chłodne jesienno-zimowe wieczory uwielbiam napełnić sobie całą wannę wody z pianą, wylegiwać się i o niczym nie myśleć. Pamiętajcie tylko, żeby nie włączać hydromasażu! Bo będziecie musiały łapać ją rękoma, żeby nie wypadła Wam z wanny :D haha:D tak, to było bardzo mądre posunięcie z mojej strony!
Nie wiem czy wiecie, ale uwielbiam wszystko co w muffinki a w związku z tym, że mój chłopak zabronił mi już kupować muffinkowe rzeczy do domu muszę sobie radzić inaczej. Uwierzcie mi, że zniósł naprawdę wiele muffinkowych rzeczy :P

Dzisiaj na tapetę bierzemy płyn do kąpieli Luksja Blueberry muffin
Nie wiem czy widziałyście kolekcję tych płynów, a jest świetna. Swój płyn kupiłam jeszcze przed wiosną, ale w lato w ogóle go nie używałam, więc dopiero do niego powróciłam:) 
Na początku swoją uwagę zwróciło na mnie opakowanie, które jest piękne! Fioletowa, plastikowa butelka z wielkim jagodowym muffinem.

Zapach, który jest w przypadku płynu do kąpieli najważniejszy jest OBŁĘDNY! Słodki zapach jagódki, który unosi się w łazience i delikatnie go czuć, ale też bez szału. Jeśli ktoś oczekuje, że cała łazienka będzie nim pachniała to absolutnie tak nie jest. Zapach nie utrzymuje się na skórze, ale tego nie oczekiwałam. 

Płyn jest koloru fioletowego, jest gęsty i bardzo dobrze pieni się. Już wiem, że przy następnych zakupach w Rossmannie kupię kolejny zapach, bo ten już mi się kończy.
Rzadko trafiam na coś tak wspaniałego co ma piękny zapach, dużą butlę ( 1l ) i do tego niską cenę ( 9,99zł).

Gorąco Wam polecam! Myślę, że nie zawiedziecie się, a może już używałyście? Jaki jest Wasz ulubiony zapach?

środa, 25 września 2013

Fakty i mity dotyczące dezodorantów i antyperspirantów !

W związku z mile odebranym postem dotyczącym SLS'ów i parabenów dzisiaj przychodzę do Was z tematem dezodorantów i antyperspirantów. Zauważyłam, że wiele z Was nie zna różnicy między antyperspirantem a dezodorantem.

Co to są antyperspiranty i jaka jest różnica między antyperspirantem i dezodorantem?
Antyperspirant i dezodorant to produkty, których celem jest zmniejszenie dyskomfortu wywołanego wydzielanie potu.
Antyperspirant to produkt ograniczający (ale tylko częściowo!) wydzielanie potu. Zmniejsza ilość wydzielanego potu w miejscu aplikacji. Działanie antyperspirantu polega na tymczasowym zatykaniu ujść gruczołów potowych. Blokada ta ma charakter przejściowy i zostaje usunięta wraz ze złuszczającą się warstwą rogową naskórka, a częściowo również podczas mycia lub po bardzo silnym spoceniu się. Składnikami aktywnymi antyperspirantu są zawsze związki glinu lub kompleksy glinowo-cyrkonowe (np. w składzie kosmetyku znajdziesz na przykład Aluminium Chlorohydrate, Aluminium Zirconium Tetrachlorohydrex Gly)

Dezodorant -  zapobiega powstawaniu nieprzyjemnego zapachu potu, który już wydostał się na powierzchnię skóry. Sam pot jest bezwonny, jednak nieprzyjemnie pachną produkty jego rozkładu. Zależnie od użytych składników mechanizmy działania dezodorantów są różne:
- hamowanie rozwoju bakterii
- proste maskowanie nieprzyjemnego zapachu potu
-zapobieganie rozkładowi potu przez mikroorganizmy
-hamowanie procesów utlenienia prowadzących do powstawania nieprzyjemnie pachnących związków
Podsumowując
Antyperspiranty działają na przyczynę, a dezodorant na skutek wydzielania potu i jego rozkładu przez bakterie.

Mit dotyczący antyperspirantów o którym wiele osób mówiło mi z przerażeniem.
MIT:
Parabeny zawarte w antyperspirantach mogą być przyczyną raka piersi. W antyperspirantach zawarty jest też glin, który może wywoływać chorobę Alzheimera. Poza tym, stosowanie antyperspirantów może powodować kumulowanie się toksyn w organizmie. Antyperspiranty zatykają pory w skórze, co zaburza termoregulację.
FAKT:
Żadne z powyższych zdań  NIE jest prawdziwe !!
Czy powodują raka piersi?
Absolutnie nie. Powiązanie stosowania antyperspirantów z rakiem piersi jest najczęściej powtarzanym mitem. Mit ten ma dwa źródła: internetowy "łańcuszek" oraz badania, w których znaleziono parabeny w tkance nowotworowej piersi.
W łańcuszku sugerowano, że zatykanie przez związki glinu ujść gruczołów potowych prowadzi do hamowania wydalania toksyn z organizmu. To miałoby prowadzić do gromadzenia się "toksyn" w okolicach pachowych. A ponieważ pacha to bezpośrednie sąsiedztwo piersi...
Fakty: Przenikanie glinu przez skórę jest znikome i nigdy nie zostało udowodnione. Wydalanie wszystkich toksyn z organizmu odbywa się poprzez metabolizm w wątrobie i wydalanie z moczem. Zaś przepływ płynów ustrojowych w organizmie odbywa się od piersi w kierunku dołu pachowego, a nie odwrotnie. Nie ma więc możliwości kumulowania się w tkance piersi związków, które mogłyby przeniknąć przez skórę pod pachą.

Czy antyperspiranty mogą powodować zaburzenia wydalania toksyn z organizmu?
Nie. Główne zadanie wydzielana potu to termoregulacja (gruczoły potowe znajdujące się na całym ciele) i wydzielanie feromonów (gruczoły znajdujące się pod pachami). Pocenie się nie oczyszcza ciała z toksyn.
Czy antyperspiranty mogą zaburzać procesy termoregulacji?
Nie. Antyperspiranty stosowane są przede wszystkim w okolicach pach. A tylko 1% spośród rozmieszczonych na naszym ciele gruczołów potowych, które odpowiadają za funkcje termoregulacyjne, znajduje się pod pachami. Ich udział w termoregulacji jest więc znikomy. Stosowanie antyperspirantów nie może więc wpływać na funkcje termoregulacyjne organizmu. Fakt ten potwierdzono również metodami naukowymi, wykonując pomiary aktywności gruczołów potowych u osób stosujących antyperspiranty.

ANTYPERSPIRANTY W ŻADEN SPOSÓB NIE DZIAŁAJĄ ŹLE NA NASZ ORGANIZM !
Informacje na ten temat wzięłam ze strony http://www.kosmopedia.org/

Buziaki ! :*











poniedziałek, 23 września 2013

tostowe koszyczki z pieczarkami, boczkiem i jajkiem

Kochane dzisiaj mam dla Was kolejny przepis na mega szybką kolacje! :) 
Nie wymaga dużo pracy a przy tym wygląda smacznie i do tego jest smaczne! 
Tostowe koszyczki z pieczarkami, boczkiem i jajkiem 

Składniki:
chleb tostowy
boczek
pieczarki
jajka (żółtka)
masło do posmarowania formy do muffinek
pietruszka
sól, pieprz

Przygotowanie:
Zagłębienia w formie do muffinek wysmarować masłem. Z każdej kromki chleba tostowego odkrajamy skórkę. Lekko spłaszczoną kromką wykładamy zagłębienie w formie do muffinek, tworząc koszyczek.

Pieczarki kroimy w kostkę, smażymy aż odparuje woda, doprawiamy pietruszką, solą i pieprzem.

Do środka każdego koszyczka z chleba wkładamy po pół plasterka boczku, usmażone pieczarki i wbijamy po jednym jajku (a najlepiej samym żółtku). Całość przyprawiamy solą i pieprzem.

Wkładamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika na ok. 10-15 minut.

Smacznego! :)

Niedługo zabieram się za nadrabianie zaległości na Waszych blogach! :) Gościłam znajomych przez weekend i dopiero znalazłam chwilę, żeby zajrzeć do Was :)

Ściskam Was mocno!

piątek, 20 września 2013

Bronzer Honolulu W7

Jestem osobą, która uwielbia bronzery. W różach kompletnie mi nie do twarzy zwłaszcza, że uwydatniają moje naczynka. Od kiedy w blogosferze zrobiło się głośno na temat tego bronzera stwierdziłam, że w końcu i ja muszę go wypróbować! Wszyscy wszędzie go zachwalali i porównywali do Hoola z Benefit. Hooli nie używałam, ale mam już swój ulubiony bronzer z kryolanu, którego chyba nic nie przebije. Przynajmniej Honolulu tego nie zrobił.


Zacznijmy od słów producenta:

W7 Honolulu to bronzer do twarzy, idealnie nadaje się do konturowania, gdyż nie zawiera drobinek.
Szeroki pędzel równomiernie rozprowadza kosmetyk na skórze.
Lekka formuła sprawia, że idealnie stapia się ze skórą a delikatny odcień dopasowuje się do każdej karnacji.
Zamknięty w kartoniku, opakowanie zawiera wygodny pędzelek.

Zacznijmy od pierwszej, chyba najważniejszej kwestii przy wyborze bronzera, czyli koloru. Jakie było moje zdziwienie po otworzeniu opakowania. Bronzer jest baaardzo ciemny. Producent pisze, że dopasuje się do każdej karnacji. 
Bzdura! 
Jest to z pewnością najciemniejszy bronzer jaki kiedykolwiek miałam. Nie wiem dlaczego wiele osób twierdzi, że jest to neutralny kolor, pasujący do każdej karnacji. Wydaje mi się to nieprawdą. Moim zdaniem nie jest to produkt dla każdego. Nie nadaje się dla blondynek i osób o jasnej karnacji. Jestem teraz dość opalona i mój naturalny kolor włosów to ciemny brąz (aktualnie mam jasny brąz) i uważam, że nadaje się on tylko na lato i to też trzeba uważać podczas aplikowania, żeby za dużo go nie nałożyć, bo uwierzcie w przypadku tego bronzera jest to bardzo szybko możliwe. Na zimę zdecydowanie nie nadaje się.

Należy uważać przy nakładaniu tego bronzera, ponieważ bardzo szybko można z nim przesadzić. 
Trzeba po prostu przyzwyczaić się do niego, ponieważ musimy trochę namęczyć się przy rozcieraniu.
Przede wszystkim należy mieć dobry pędzel (ja mam Maestro do konturowania), ten który dostajemy z bronzerem szału nie robi :)


Ogromnym plusem jest dla mnie jego matowe wykończenie, dzięki któremu można ładnie wykonturować twarz. Długo utrzymuje się na twarzy.
 U osób z ciemną karnacją z pewnością sprawdzi się rewelacyjnie :)

Podsumowanie:
+ cena, zapłaciłam za niego 12,50zł w Minti Shop
+ brak drobinek i matowe wykończenie
- nieprawdą jest, że pasuje do każdego typu karnacji, u mnie z pewnością sprawdzi się tylko w lecie, bo w zimie będzie za baaaardzo widoczny/ciemny

Mimo wszystko za taką cenę warto wypróbować ten produkt, ja jednak jestem dalej zakochana w moim bronzerze z kryolanu i może dlatego tak surowo go oceniam.

Używałyście tego bronzera? Należycie do sporego grona, które zachwycone jest typ produktem? 
Czy może wręcz przeciwnie?
Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii :)

Całuje Was mocno :*
Do usłyszenia po weekendzie :)



czwartek, 19 września 2013

Tak jak obiecałam wczoraj na facebooku >klik< dzisiaj przychodzę do Was z przepisem na pyyyszne muffiny pizzowe według przepisu szusz. 

Składniki:
250gr mąki
pół paczki drożdży
100ml ciepłego mleka
1 jajko
4 łyżki masła
sól, oregano, bazylia
300gr pieczarek
salami
ser żółty

Możecie dodać jeszcze paprykę, oliwki, cebulę i inne składniki, które lubicie:) ja robię wersję najprostszą.

Mleko, drożdże, mąkę, jajko, masło i przyprawy mieszamy do jednolitej masy. Użyłam do tego miksera ze świderkowymi końcówkami. Konsystencja jest bardzo gęsta i klejąca. 
Całość odstawiamy do wyrośnięcia na pół godziny w ciepłe miejsce.

W czasie kiedy ciasto nam rośnie kroimy pozostałe składniki.
Pieczarki podsmażamy na patelni do momentu aż odparuje z nich woda.
Całość dodajemy do ciasta i dokładnie mieszamy. 

Formy do muffinek smarujemy oliwą z oliwek, wkładamy ciasto i posypujemy całość serem.
Wkładamy do rozgrzanego piekarnika do 180 stopni na 25 min.
SMACZNEGO! :) polecam jeść z ketchupem! pychota! :)
Buziaki :*

środa, 18 września 2013

miód manuka

Dziś zupełnie z innej beczki i całkowicie niekosmetycznie. Nie wiem czy wiecie, ale od jakiegoś czasu przywiązuję ogromną wagę do zdrowego odżywiania. Nigdy nie sądziłam, że tak będzie. Od zawsze lubiłam fast foody a teraz już nawet nie pamiętam smaku cheesburgera z Mc'donalds. Jadłam go chyba ostatni raz 2 lata temu. Fast foody jem wyłącznie w momentach kiedy muszę coś zjeść i nie mam innego wyjścia. Staram się wybierać najzdrowsze produkty i w żadnym wypadku nie gotować z użyciem szybkich dań, które w swoim składzie mają glutaminian sodu i inne okropne dodatki.
W związki ze zbliżającą się jesienią i zimą chciałabym Wam po krótce opowiedzieć o miodzie, który kupiła mi mama. Mama również dzielnie wyszukuje produktów zdrowych i mających dobry wpływ na nasz organizm. 

Co to jest miód manuka?
Miód manuka jest miodem importowanym z Nowej Zelandii. Na ekologicznie czystych terenach rosną krzewy herbaciane, z których pszczoły zbierają nektar. Te krzewy występują jedynie w Nowej Zelandii i Australii.

Nie jest tanim miodem. Za jeden słoiczek zapłaciłam 102 zł. Cena zależy od natężenia MGO, im wyższe jest stężenie tego składnika tym cena jest wyższa. 
Methylglyoxal (MGO) jest naturalnym związkiem znajdującym się w miodzie manuka. Jest głównym bakteriobójczym związkiem w tym miodzie.
Ilość MGO w miodzie manuka waha się od 30mg do 1000mg na kg miodu. Zaleca się stosowanie miodu o zawartości od 100mg MGO na kg. Im większe jego stężenie, tym silniejsze jest jego działanie bakteriobójcze. 
Ja posiadam miód o MGO 400+
MGO TM 400 + oznacza silne działanie bakteriobójcze i jest jednym z najczęściej kupowanych miodów.
Właściwości miodu manuka:
Miód manuka to bardzo skuteczny środek wzmacniający odporność organizmu. A jego silne właściwości:
  • Antybakteryjne
  • Przeciwzapalne
  • Przeciwwirusowe
  • Przeciwgrzybiczne
wspomagają również leczenie wielu chorób.
Doskonale sprawdza się w przypadku chorób przewodu pokarmowego. Dobroczynne działanie miodu manuka zostało potwierdzone  w  takich chorobach jak wrzody na żołądku, zaburzenia trawienia, nadkwasota, zespół jelita wrażliwego, zwalcza szkodliwe bakterie w przewodzie pokarmowym.
Skutecznie działa w zakażeniach dróg moczowych, pęcherza. Niezastąpiony w przypadku trudno gojących się ran, egzemy, odleżyn, a nawet trądziku. Chroni przed grypą i przeziębieniem, a gdy jesteśmy chorzy łagodzi objawy tych chorób, zwalcza ból gardła, chrypkę i nieżyt nosa.

Właściwości miodu manuka są wyjątkowe i  wiele badań potwierdza jego skuteczność. Hamuje rozwój bakterii takich jak:
  • Gronkowiec
  • Paciorkowiec
  • Helicobacter pylori
  • Pałeczki jelitowe, pałeczki okrężnicy
Dawkowanie:
Wiele jest teorii na spożywanie tego miodu. Ja spożywam codziennie pól godziny przed śniadaniem łyżeczkę tego miodu. Słyszałam, że można spożywać dwa razy dziennie, więc wybór należy do Ciebie.

Miód zapachem nie przypomina miodu, bo zapach wydaje się trochę apteczny, ale w smaku jest pyszny i słodziutki jak miód. :)

Zapraszam do obejrzenia filmu o tym miodzie!! :)

Słyszałyście o tym miodzie? Gorąco Wam go polecam jeśli macie obniżoną odporność zwłaszcza, że zbliża się teraz zima! Ja kupiłam go ze względu na chorobę przewodu pokarmowego oraz aby wzmocnić moją odporność:)

Znacie jakieś inne zdrowe domowe sposoby? Mój chłopak teraz dzielnie pije sok z brzozy, która zrobiła jego babcia. Zobaczymy jak będzie działał :)

Całuję Was mocno i trzymajcie się ciepło w te paskudne deszczowe dni!! :)